wtorek, 14 stycznia 2014

. Podwójne krwiopijce już są ;) .

Wyszły, wylazly, przebiły się w końcu !
Czyli górne jedynki witajcie ;) 


Poooszły obie za ciosem....było marudzenia oooojjj Matko było....
Noce nie przespane, bo wierciła się, stękała, sapała, wchodziła na mnie no cuda wianki się działy :)

A na dodatek wspina się wszędzie i ciężko jej wytłumaczyć, że nie grzebiemy w ziemi kwiatków, bo jeszcze nie czas na przesadzanie ;)
I nie obrywamy listków i nie pożeramy ich, bo dinozaurem nie jest i tego nie zmieni ;)

Jest radośnie !



"Daj sobie Matka spokój ;) " 


"Ironia wypisz-wymaluj" 

wtorek, 7 stycznia 2014

. Sportowe mini zakupy w Lidlu .

Od paru dni hucznie pisano o wielkim sportowym tygodniu w Lidlu.

Przeglądałam gazetkę i mniej więcej wiedziałam na co chcę rzucić okiem i brałam pod uwagę również ten fakt, że zawsze sportowe ubrania i inne gadżety są bardzo rozchwytywane, a wręcz wyrywane z rąk od momentu otwarcia....ale aż tak bojowo nastawiona nie byłam, by od 7.30 kwitnąc pod sklepem ;)

Tym bardziej, że mamy Nowy Rok- a jak to z Nowym Rokiem bywa 90% nas ma postanowienie schudnąć bądź zadbać o swój wygląd, więc Lidl dobrze wiedział jaki sprytny manewr robi, by z taką kolekcją wejść na początku stycznia.

No i tak : 

* koszulki pakowane po 2 sztuki 



Stałam przy koszu, dotykałam, oglądałam, rozciągałam i na mnie jakoś wrażenia nie zrobiły - coś wręcz mnie od nich odrzuciło, choć można było zapakować do kosza, bo to tylko 22zł, no ale nie :)


* Buty



Taaaaak po nich zostały tylko papierowe wkładki wypełniające :) ani pół sznurówki nie ujrzałam....ale tego się spodziewałam ;)
Teraz tylko patrzeć jak na allegro są masowo sprzedawane :)


* Staniki sportowe 



I to ku mojemu zaskoczeniu towar, który jeszcze był i to nawet w niemałych ilościach :)
Wybadałam i wybrałam Taki model -





Dla mnie super - po pierwszych przymiarkach - ładnie i stabilnie trzyma biust, duży plus za dość szerokie ramiączka i regulację z tyłu - brakuje mi tylko regulacji ramiączek, ale za taka cenę nie ma co wybrzydzać ;)
(tak, tak brzuch jaki jest taki jest, pracuję nad tym by było lepiej, ciąża jednak dewastuje lekko ciało ;) )


* Słuchawki 


Jak to bywa podczas biegania (bynajmniej u mnie tak jest, że często, bardzo często muszę zmieniać słuchawki, bo zawsze coś nieumyślnie naderwę w kabelku i później tylko jedna działa, a tego nienawidzę ;)...tak więc skusiłam się na te oferowane w Lidlu za 15 zł można poszaleć ;)


Teraz tylko czekam na diagnozę kolana i ruszam do działania :)


Aaaa i śmiało polecam piłkę do ćwiczeń - ja akurat posiadam swoją od dawien dawna - zupełnie inaczej się czuje na niej mięśnie podczas robienia brzuszków.

Pozdrawiam !

piątek, 3 stycznia 2014

. Baby Blues - niemy krzyk duszy .

Baby Blues - w kręgach matek używany skrót BB.







Uważam, że to ciężki temat. Wręcz TABU.

Sama będąc w ciąży "coś nie coś" wyczytałam, usłyszałam...."gdzieś....ktoś...." i tyle.
Podobno dotyka nawet (!) 85% kobiet ! 


I teraz moje pytanie i zdziwienie :

- " Jak do cholery tyle kobiet może to przeżywać skoro mam tyle znajomych "matek" w swoim środowisku, tyle kobiet "znanych z telewizji" po porodzie świetnie wygląda i szczerzą się do kamery opowiadając jak to jest cudownie od kiedy ich pociecha jest na tym świecie! "

Stwierdzę ostro - Gówno prawda.
Sztuczny lukier i wata cukrowa te wszystkie opowieści.




Ja osobiście znalazłam się w tych 85%....choć uświadomiłam sobie to po dłuuugim czasie - siłą perswazji nie chciałam dopuścić takiej myśli do siebie. Jednak natury nie oszukasz.

Okropny stan. Okropne myśli w głowie się kotłują. Zmęczenie. Złość. Bezsilność. Niemoc. Irytacja. Strach. itd...
Rzeczywistość stanu "po" przerosła wyobrażenia "przed.

Nie sądziłam, że pierwsze 2 miesiące będą wyglądały tak, że córka moja nie będzie odklejona od piersi.
Nie przypuszczałam, że będę się bała pójść pod prysznic na 3,5 minuty, "bo nagle może się obudzić i będzie płakać" !
Zamknęłam się w sobie na 4 spusty na ten czas.
Ocean łez wylałam, bo czasem oczy na zapałkach się trzymały, a ja nie miałam siły wstać z łóżka i zająć się "jak na prawdziwą matkę" przystało.

Bałam się każdego dnia.
Bałam się każdej nocy.
Nienawidziłam wschodów i zachodów słońca.
Dosłownie bałam się własnego dziecka.

Nie, nie, nie tego, że nie podołam, że źle się zajmuję, bo to mi szło - na dzień dzisiejszy powiem nieskromnie-bardzo dobrze!
Bałam się, bo Ona zabierała mój czas.
Zabierała mi moje codzienne rytuały.
Zabierała mi moje przyzwyczajenia.
Zabrała mi część mnie samej....
No, ale w końcu jesteśmy krew z krwi....dałam siebie za jej istnienie.

Po 2 miesiącach stawało się coraz lepiej. Coraz bardziej rozumiałam "język" mojej córki i co chce mi przekazać.
Nauczyłam się, że po wstaniu z łóżka to nie moje JA jest ważne, tylko najpierw "oporządzić" córkę, a siebie na końcu ;)

Mi nie miał kto pomóc i nawet takowej pomocy nie oczekiwałam - z tym trzeba się zmierzyć sam na sam i poznać od podszewki.

Nie potrafię napisać, żadnej sensownej rady - jak "mądre" poradniki, żeby mąż pomagał, rodzina....ble, ble, ble.
Uważam, że każda z nas musi znaleźć swój złoty środek, a tak naprawdę to CZAS sprawia, że robi się powolutku, powolutku lepiej, prościej, jaśniej...


Zła jestem, że tyle się "gada, pisze" o cukierkowym macierzyństwie, a o takich stanach jakie przeżywałam np. ja - i jestem pewna, że nie tylko ja, jest tak cicho.
Czasem, ktoś odburknie w telewizji jakieś statystyki i porównania objawów i przyczyn i tyle.
Myślę, a nawet jestem tego pewna, że co druga z nas, która została naznaczona BB po prostu się tego wstydzi.
A to żaden wstyd, Odwaga wręcz, że staje się z tym twarzą w twarz i walczy.

Życzę przyszłym mamom, by ominął je ten smutny stan.
I zazdroszczę tym 15%, które miały piękny ten START w macierzyństwie :) ja nie miałam tyle szczęścia.


Pozdrawiam !
I trzymajcie się ciepło !

środa, 1 stycznia 2014

. Whishlist and Dream .



Witam w 2014 ! 


Noc Sylwestrowa spędzona w domu z moim A. i butelką szampana oraz Martini - tak rodzinnie, bez żadnego szaleństwa, kreacji, fryzjera, przepychu i pijaństwa :)
Wcale a wcale nam nie jest z tym źle.

Dlatego pięknie się wstawało rano, bez bólu głowy i pustyni w ustach - za to trzeba było być na pełnych obrotach, bo Gabryśka miała werwy, że ho ho ho. :)


Od kilku dni za to zastanawiałam się, myślałam co bym chciała w tym Nowym 2014 dla siebie i mam, taką oto małą listę życzeń:


1. Czarna Skórzana Ramoneska - najlepiej typowa motocyklówka! 



To marzenie przekładam z roku na rok...po prostu nie potrafię znaleźć tej jednej jedynej. Wiem, że z tą kurtką to musi być jak z miłością od pierwszego wejrzenia - ta i koniec ! Widocznie ja jeszcze nie znalazłam tej jednej jedynej - może tym razem się uda - mamy na to 12 miesięcy :)


2. Kraków 



Ahhhh jedno z moich ukochany miast. Mam bardzo duży sentyment. 
A że już dawno moja noga tam nie stała i córkę bym zabrać chciała ;) to wyjazd musi wypalić, kto wie, może nawet już niebawem - to tylko zależne od warunków pogodowych. Nie chcę paradować z wózkiem w deszczu, mała to przyjemność.


3. Sałatki - dużoooo sałatek 




Wszystko jest jasne i czytelne :) Zajadam się cały czas warzywnymi kompozycjami, jednak muszę ich więcej i częściej spożywać w swoim codziennym menu. Tym samym oczekuję późnej wiosny i tych sezonowych zapachów i kolorów na targu :) 


4. Bieganie



Ostatnio wyszedł kolejny efekt spustoszenia w moim organizmie po ciąży....siadło mi lewe kolano :(
Ubolewam nad tym niesamowicie, momentami płakać się chce....do tej pory bieganie towarzyszyło mi każdego dnia - a teraz jestem, że tak powiem uziemiona...czekam na rentgen kolan i usg, a wtedy zobaczymy co dalej.
Mam tylko nadzieje, że będę mogła do tego powrócić, bo to jak narkotyk - ciągnie mnie cholernie, a nie mogę....



5.  Woda z miodem i cytryną


Od tego zaczynam dzień jak tylko otworzę oczy i chcę ten rytuał utrzymać, bo na mój organizm i ciało działa wyśmienicie :)


6. Polski Bałtyk



Kocham nasze Morze miłością wielką! Nadmorskie miejscowości od Świnoujścia, aż po Hel są mi znane i to nawet dobrze. Od maleńkości co roku rodzice pakowali nas w samochód, przyczepę kempingową podpinali i tak bity miesiąc spędzaliśmy trochę tu trochę tam :)
I tą samą tradycję staramy się utrzymać :)
Także Sierpniu oczekuj nas :)



7. Yankee Candle



Sporo się naczytałam o świecach Yankee Candle i śledzę na bieżąco opinie...tym samym chciałbym się skusić na ich wypróbowanie czy faktycznie są tak rewelacyjne? Wydaje mi się, że tak, bo w końcu masa ludzi je wychwala.


8.Włosy - fryzjer



No tak kiedy ostatni raz byłam u fryzjera...hmmmm wstyd się nawet przyznać!
Czas to zmienić, aczkolwiek nie mam kompletnie na siebie pomysłu - wiem tylko tyle, że włosy które mam do "połowy tyłka"  błagają o pomoc ;) 
Nie ma to być brutalne cięcie, ale kawał włosia by się przydało ciachnąć ;)


To tyle. Takie moje bardzo przyziemne życzenio-marzenia, ale tylko dlatego, że wiem iż da się je zrealizować :) 
A jak Wasze postanowienia? :)


Pozdrawiam  i wszystkiego najpiękniejszego !

niedziela, 29 grudnia 2013

. Kosmetyki ciężarówki - ciążowe smarowidła .

Dziś bojkotujemy - cały dzień w pidżamach :)
Obudziłam się z okrutnym bólem głowy, ale kawa z cynamonem postawiła mnie na nogi + popołudniowa drzemka z córą u piersi dodała powera matce!

...że dziś taki leniwy dzień...

Tym samym pomyślałam, że podzielę się tym jakie kosmetyki stosowałam będąc w ciąży.
Jak chyba większości i mi zmienił się "gust", a raczej zmysł węchu.
Kompletnie odrzuciłam 95% dotychczas stosowanych kosmetyków jak i perfum. Musiałam postawić na te, bezzapachowe bądź o delikatnym powonieniu.



Tak prezentował się mój zestaw ciążowy.




1. Ziaja, Kozie Mleko, Krem 1 `Nawilżanie` i  Krem 2 `Odżywianie, wygładzanie`.

To takie 2 kremy do których często powracam - bardzo lubię markę Ziaja i ona lubi moją skórę, więc to takie kółko wzajemnej adoracji.

2. Ziaja, Kozie mleko, Mleczko do ciała do skóry suchej i normalnej

Dopiero niedawno udało mi się wykończyć to mleczko - bardzo wydajny produkt.
Super nawilża, ale ten efekt jest odczuwany po kilku minutach po nałożeniu. Odrobinę ciężko się rozprowadza, ale to zawsze dodatkowy masaż dla skóry.

3. Ziaja, Oliwka do masażu antycellulitowa

Ten aspekt antycellulitowy to tylko nazwa :) Ja ją kupiłam ze względu na to, że ma właśnie delikatny, świeży zapach. Super "poślizg" i efekt nawilżenia. Wydajność - po dziś dzień jeszcze 1/4 opakowania czeka.
Stosowałam ją po kąpieli na uda i ramiona - brzuch z wiadomych względów omijałam :)
I "wcierałam" ją w skórę za pomocą widocznej na zdjęciu szczotki do masażu - bardzo polecam.
Szczotkę można kupić w Rossmanie za ok.15 zł. 
Cena oliwki - to ok.8-10 zł. 

4. Rossmann, Babydream fur Mama, Emulsja dla kobiet w ciąży

Z tego co zaobserwowałam bardzo popularny produkt wśród ciężarówek.
Bardzo wydajny - trzeba uważać przy aplikacji, bo mi nie raz za dużo "poleciało" i musiałam masować, masować i masować żeby się dobrze wchłonęło ;)
Ładny, kremowy zapach - jednak może po czasie wywołać mdłości i niechęć - tak było u mnie...i za często go później nie byłam wstanie używać - po dziś dzień jeszcze mi trochę go zostało.

5. AA Therapy Ja I Mama Krem Przeciw Rozstępom 

Bezzapachowy i za to ode mnie duży +.  Szału na mnie nie zrobił, nie czułam też po nim wyraźnego efektu nawilżenia. Przeciętny, drugi raz bym przeszła obok niego obojętnie.

6. Pharmaceris M, Foliacti (Krem zapobiegający rozstępom)

Dobry "nawilżacz", praktycznie bezzapachowy, ładnie się wchłania i rozprowadza.
Jedyny mały minus za - wydajność i małe opakowanie. Reszta bez zarzutów.



Co do obu produktów przeciw rozstępom to ciężko mi je określić...ja przez okres ciąży i "po" nie dorobiłam się żadnego - o czym już pisałam, ale jestem przekonana, że w 90% to u każdej kobiety zależność genów, oraz tego ile kg nam przybyło. Tak sądzę :)

Aktualnie wróciłam do "starych" upodobań i zapachów, ale zajęło mi to po urodzeniu dziecka ok. pół roku, także dość sporo czasu.


Dodam też, że w ciąży bardzo rzadko się malowałam, a jeśli już to taki delikatny make-up. To był pewnie wpływ lenistwa, ale też tego, że kompletnie nie czułam takiej potrzeby - i pozytywne efekty tego zauważyłam na swojej cerze....także taki 9 miesięczny detoks dla twarzy, każdej dobrze zrobi.



Pozdrawiam !

sobota, 28 grudnia 2013

. Pierniczę...

Ciężko mi się rozhulać na nowo po tych świętach, nabrać tempa....te biesiady przy stole jednak męczą bardzo - za bardzo. Taki zastój życiowy nastąpił przez te kilka dni.




Tylko zamiast burgera to w większej mierze pierogi z kapustą i piernik i makowiec i sernik.......łolaboga ! 


A poza tym...marzy mi się wolne...choć jeden cały dzień i jedna noc...dziecię moje ukochane doskwiera (mocno) swojej mamie, a mi już pompa siada i ciężko się zregenerować, kiedy każda nocka to pobudki co 1,5 godziny, bo przecież zęby wychodzą i już prawie na finiszu są....

A jak się przebiją to kolejne 2 tygodnie marudzenia i miauczenia, bo będą się wyżynać do końca...

I ma się ochotę powiedzieć ja pier*** niczę !
....i "stuknąć" ze trzy 50 ;)

Tyle. Dziękuję. 
I pozdrawiam ! :)



niedziela, 22 grudnia 2013

. Łóżkowy trójkąt ;) .

...Czyli spanie z dzieckiem.


Ostatnio, albo i nie ostatnio, tylko cały czas na czasie temat spania z dzieckiem - plusy i minusy przewija mi się przed oczyma...a to w gazetach, a to na innych blogach i oczywiście w wymianach słownych z innymi ludźmi - nie koniecznie z kobietami i nie koniecznie z mamami ;)



Do sedna więc....

Nie będę wypisywać "ZA" i "PRZECIW", bo każdy zainteresowany mniej lub bardziej je zapewne zna.

MY - w składzie - JA, LUBY I CÓRKA śpimy RAZEM :)

...i nie zdarzyło się jeszcze w naszym życiu od 7 miesięcy i 28 dni by było inaczej.

JA nie wyobrażam sobie na dany moment, by było inaczej, mój A. zresztą powiela moje zdanie.

W tym temacie bezapelacyjnie jesteśmy zgodni.

Owszem posiadamy kołyskę - nawet własnoręcznie przez 4 miesiące skrupulatnie robioną przez A.

...ale to jest bardziej "pole" do zabawy, powoli przestaje nim być, bo Młoda dama rośnie i fika, więc robi się niebezpiecznie ;)

Chyba całej naszej trójce jest dobrze tak jak jest do tej pory.

Ja uwielbiam czuć, że mam swoje "stado" blisko - (tu chyba instynkt zwierzęcy daje o sobie znać ) 
W "stadzie" wszyscy czujemy się bezpiecznie i przez to lepiej śpimy.

Od momentu jak wróciłam ze szpitala do domu z małym "pakunkiem" nie przeszło mi przez myśl, że w nocy mogę ją przydusić, nakryć kołdrą czy inne czarne scenariusze....

No kto jak kto, ale MATKA od pierwszych chwil jak tylko dziecko pojawia się na świecie całkowicie zmienia jej się - jakby to nazwać "siła i głębokość snu ?! " whatever - wszyscy wiemy o co chodzi ;)
Trzeba by było być na niezłym rauszu, by nie zapanować nad swoimi odruchami, no ale tego nie biorę pod uwagę.

....mmmm a poranki !!! :) łoooo jeju ileż to radości...


 - kiedy z rana, mała rączka robi "pac, pac" po twojej twarzy, śmiejąc się przy tym do rozpuku ( to "pac pac" zaznaczam robi się coraz mocniejsze i ja już się tak nie śmieje ;) )


....albo "dziobie" palcem w oczach dając Ci tym sygnał - "no weź matka wstań już !!! "


....i te "rozmowy" i śpiewy - no tak, co się czepiam, przecież noc długa, sny pewno piękne to i chce nam o nich poopowiadać śpiewnym tonem :)


To tyle z moich-naszych stadnych odczuć :) Nikt się jeszcze nie wyprowadza z naszego wielkiego łoża.


Aaaaa i jeszcze jedna ważna kwestia !!!

Pytają, a jak z życiem intymnym, gdzie tu seks ?!?!?! 

Moi drodzy, czas uruchomić wyobraźnię, w mieszkaniu jest tyle możliwości, konfiguracji życia seksualnego, że głowa mała ;) a "seks pod kołderką" odłożyć na stare lata :)






Pozdrawiam świątecznie !

.... i idę dalej piec ciacho :)

wtorek, 10 grudnia 2013

. Grudniu Miły i Złośliwy .

Grudzień w tym roku ewidentnie mnie nie lubi i chyba mojej córki też ;)



Córkę dopadł czas wyrzynania się kolejnego uzębienia - a mnie w związku z tym ręce wiszą już do kostek, bo przecież na rękach u mamy ból łagodnieje i sutki prawie odpadają ;). Cierpliwość i nerwy też skrupulatnie ćwiczę ;)

Nie ma lekko...powiedziałabym wręcz katorga w dzień i rzeźnia w nocy - pewnie te mamy, których dzieciaczki równie mocno odczuwają ząbkowanie rozumieją moje przesłanie doskonale.

To jedna kwestia.

Następna - to chyba mi będzie musiała Perfekcyjna Pani Domu wysprzątać "chałupe" przed świętami, bo patrz.wyżej - słabo ja to widzę z dzieckiem u boku ;)

Trzecia.
Prezenty - istna tabula rasa. Nie wiem co komu, by było użyteczne i nie kosztowało majątku.
Rodzicom czyt. dziadkom Małej G. foto-kalendarz ze zdjęciami wnuczki na każdy miesiąc jest raczej dobrym pomysłem....gorzej z resztą.

Co drogie Matki, Żony, Kochanki, Konkubent'ki, Dziewczyny, Narzeczone, Wyręczone ;) zamierzają sprezentować swym Mężom, Braciom, Siostrom i Brata Żonie/Dziewczynie/Narzeczonej, itd....;)

Chętnie poczytam i pooglądam Wasze pomysły !





A tymczasem niech Was Grudzień rozpieszcza !!